• Wpisów:4
  • Średnio co: 221 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 17:15
  • Licznik odwiedzin:1 888 / 1108 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
hej przepraszam za nieobecność, jednak nadrobię wszystko są wakacje ? Są! A ja co robię? Siedzę w domu i nawet nie mam ochoty nigdzie wyjść, tak strasznie sie zawiodłam na ludziach , że pociesza mnie to iż mam czworonoga z którym mogę wyjść na spacer.. Nie mam ochoty na nic - nawet myślałam że to ja mam jakiś problem ze sobą.. Może i mam jednak nie potrafię ufać juz tym samym osobą tak jak kiedyś.. Wgl nie potrafię im ufać. Moje dni raczej zaczynają i kończą się tak samo , wstaję późnym rankiem bo zasypiam około 3/4 nad ranem ( bezsenność czy coś) ktoś mi ostatnio mówił, że jak nie można zasnąć to znaczy , że jesteśmy w czyiś snach ( ciekawe kto o mnie śni ) ogólnie miałam setki zaproszeń nad morze , jezioro a nawet po prostu na spacer - brak chęci .. Wolę siedzieć w domu i słuchać muzyki czy oglądać jakiś film.. Pomocy chyba sie starzeję! Też macie takie chwile ? Kiedy wątpicie w ludzkość ? Jak Wam mijają wakacje ? Chyba ciekawiej niż mi jutro napiszę ciekawy post - coś o upadkach iwzlotach , związkach i rozstaniach
  • awatar Catkin ☆: Ja też wątpię w ludzkość i jedyne osoby z jakimi się spotykam to w sumie mój chłopak i czasem jego koledzy, chociaż wtedy to ja tylko czasem się odzywam albo coś. Pisałam już zresztą też jak się zawiodłam na ludziach i przykro mi że ty też... No cóż, musimy dać radę. :) Zresztą po co szlajać się gdzieś jak można na spokojnie posiedzieć w domu, posłuchać muzyki czy coś :) Trzymaj się, kochana :*
  • awatar Artystka czy coś: Hmm, niedawno była pełnia, więc może to też mogło Ci rozregulować porządek senny? ;). Ja siedzę w domu i oglądam seriale i filmy, piszę na forach i na czatach z ludźmi :D Ale nie karzę siebie za to, po prostu tak jest... Potrzebuję tego, a bajki same się nie obejrzą :D. Wakacje wywierają presję, która powoduje frustracje. Nie daj się jej, ciesz się z tego, co robisz cokolwiek by to nie było :D Wątpię w ludzkość tylko w malutkich chwilach, zazwyczaj jak sama jestem w złym humorze. A jak się wyśpię, to wszyscy są super :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hej , dziś dopisze na pingerku o samobójcach , przez Pana "R" byłam tak załamana , że posunęłam się do głupich myśli .. Na początku myślałam pójdę się napiję , dam coś w nos i bedzie lepiej , jednak nie lubię alkoholu , nie brałam nigdy nic i jakoś to mnie poqstrzymywało ( strach co będzie się działo jak organizm zareaguje ) później pojawiły się myśli o tabletkach , cięciu a nawet skoczeniu z mostu czy coś .. Jednak strach zwyciężał . pewnego dnia kiedy się tak całkiem poklocilismy nie wytrzymalam psychicznie . wrocilam ze szkoly , i trafila sie okazja - pusty dom , rodzice mieli wrocic za jakies 3 godziny , wiec zdaze , pamietam że usiadłam na krzesle w kuchni wzięłam 3 opakowania jakis tabletek , powyciagalam wszystkie na stół , i zaczęłam jedną za drugą połykać , łzy leciały mi jak nie wiem co , na stole leżała kartka i długopis - więc zacżęłam pisać list pożegnalny do rodziców , rodzeństwa i mojego siostrzeńca , nie pamietam co tam napisałam ,( rodzice mi tylko powiedzieli po wszystkim ze nie dokonczylam go , bo dopytywalam strasznie ), nie pamietam juz nic mam tylko przeswity jak moja mama wpada do domu ( na przerwie w pracy bo czegos tam zapomniała ) pożniej pamiętam tylko szpital i okropny ból oraz płacz mamy .. 2 dni pozniej kiedy odzyskałam przytomność , lekarze , pielęgniarki , rodzice , rodzeństwo a nawet jakaś obca pani pytali mnie " dlaczego ?" dlaczego to zrobiłam ? Nie potrafiłam im odpowiedzieć na to pytanie , bo sama nie wiedziałam tak naprawde dlaczego , przecież mam wspaniałą rodzine , przyjaciół , siostrzeńca który codziennie powtaża mi jak bardzo mnie kocha a ja przez jednego dupka chciałam się zabić ? Dziś w to nie wierze , i obiecałam sobie że przez zadnego frajera nie popelnie tego bledu po raz drugi . lekarze w szpitalu oznajmili mi , że gdyby nie szybka reakcja mojej rodziny nie przezylabym bo wystarczyly minuty opoznienia i nie byloby sensu ruszac autem spod domu . bardzo zaluje tego co zrobilam , dzisiaj wiem ze bylam glupia robiac taka rzecz , jednak dzis jestem przykladem dla kolezanek a nawet obcych mi ludzi , sadzicie ze wziecie tabletek nie boli bo tracisz swiadomosc , masz odlot i jest fajnie ? NIE JEST ! sama wiem po sobie , moglam wtedy umrzec a teraz wszyscy odwiedzaliby mnie na cmentarzu , siostrzenca bym nie widziala jak dorasta , rodIca bym nie mpgla powiedziec jak bardzo ich kochan a brat z siostra nie wkurzaliby mnie . poza tym moglam przezyc jako roslinka , gdzie podmywali by mi tyłek , i patrzyli jak leze , nic wiecej . a teraz dzieki mojej szansie od Boga ( fartem tego nie nazwe) slysze kocham Cie Ciociu od siostrzenca , kloce sie z rodzenstwem , rodzice są szczesliqi kiedy wracam do domu , i mam najcudowniejszego chlopaka na ziemi ( poza tez ;p ) czego chciec wiecej ? ..
Moj bardzo dobry kolega miesiąc temu popełnił samobojatwo rzucajac sie ppd pociag , zgon na miejscu , mama depresja , ojciec zaczal pic , rodzenstwo chodzi w zalobie , rodzina nie moze sie z tym pogodzic a dziewczyna przez ktora sie zabil ma innego , popatrzcie na jego sytuacje i na moja , i wyciagnijcie z tego wnioski czy lepiej zostawic rodzine w zalu i smutku , czy zyc szczesliwie mimo wszystko , ja wybieram druga opcje . / Sansa
  • awatar Catkin ☆: Długo Cie tu nie ma :(
  • awatar sansa2412: @it's just Ari: napisz chetnie popisze ;)
  • awatar it's just Ari: Biedaczka :( sama kiedyś posunelam się do tego żeby się ciąć. Potem szukałam sposobów na bezbolesna i szybka śmierć, ale wierz mi, że jeśli będziesz cierpliwa to Ty tez będziesz szczęśliwa. Nie warto dla kogoś ryzykować niczego. Przekonalam się na własnej skórze. Tamten miał wszystko, a ja nic. Rsucilam tamto cholerne i beznadziejne życie i zaczelam nowe. Jest mi dużo lepiej. Może i często łapie mnie dół, to ta depresja... Ale są teraz w moim życiu ludzie dzięki którym naprawdę się usmiecham. Chciałabym z Tobą popisac :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Hej , więc zaczynam od dzisiaj może opowiem Wam troszkę więcej o sobie jakieś 4 lata temu przeżyłam w swoim zyciu piekło , byłam szaleńczo zakochana w Panu "R" , że byłam w stanie znieść wszystko aby z nim być . i to był moj błąd ... Zaczęło się wszystko już jakoś po roku byciu razem . wspólne plany , marzenia - sami wiecie jak to jest , wspolny dom ,2 dzieci i przyszlosc razem . Jednym słowem było cudownie , zmieniło się to gdy zaczął pić . Na wspolnych imprezach slyszalam ze nienawidzi mnie , ze nie chce ze mna byc , zebym wypier.alała bo nikt mnie tu nie chce , bolalo to strasznie , jednakze patrzylam na to z klapkami na oczach i wmawialam sobie ze to alkohol a nie on . nastepnego dnia przepraszal i bylo ok . 17 czerwca dostalismy zaproszenie na urodziny ( pamietam to jak dzis ) mielismy tydzien czasu aby sie przygotowac , kupic prezent dla kolezanki jednakze balam sie kolejnej imprezy gdzie bedzie alkohol i mialam racje co do obaw . 17 czerwca , wystroiłam sie jak tylko moglam , wymalowalam sie , polokowalam wlosy , ubralam najpiekniejsza sukienke z mojej szafy i czekalam na telefon od "R" . przed 18 bylismy na miejscu . poczatek imprezy byl ok nasmialam sie a nawet z nim potanczylam . patrzyli na nas i ciagle powtazali jacy jestesmy zakochani . jednak pod koniec imprezy zatanczylam z kolezanki bratem , byl dla mnie jak przyjaciel , znalam go bardzo dlugo .kiedy zobaczylam jego (R) wzrok na mnie przerazilam sie , wiec podziekowalam za taniec koledze i wyszlam na papierosa "R" byl bardzo zazdrosny wiec nie chcialam go denerwowac , niedlugo po mnie wyszedl kolega , przeciez nie moglam go wygonic z przed domu , jednak balam sie ze "R" zobaczy i bedzie jeszcze bardziej zazdrosny tak tez bylo . zaraz wyszedl z papierosem w reku , wiec zapytalam kolegi czy moglby qrocic na impreze do domu bo chcialabym z "R" porozmawiac , kolega zapytal tylko czy jest wszystko w porzadku? Kiwnelam glowa ze tak wiec wszedl do domu , "R" bacznie sie przygladal mi i kiedy tylko Grzesiek zniknal w drzwiach "R" stanal przede mna zlapal mnie bardzo mocno za ramiona i trzasnal mnie o sciane , zrobilo mi sie slabo , smial mi sie prosto w oczy , w jego oczach widzialam gniew , bałam sie jak nigdy wczesniej , mowil mi ze jestem nikim , ze zdradzam go na kazdym kroku kiedy mam tylko okazje ( a przeciez to byl glupi taniec , tak strasznie wtedy go kochalam ze nie bylabym w stanie go z nikim zdradzic , jednak on wiedzial lepiej ) wiec on nie bedzie gorszy i wtedy uslyszalam slowa ktore mnie zabolaly . uslyszalam ze od poczatku zwiazku kiedy mowil mi ze zostaje w pracy dluzej , wychodzi z kolegami czy zle sie czuje jezdzil do mojej najlepszej przyjaciolki , nie wytrzymalam i reka sama mi poleciala uderzylam go w twarz , wtedy poczulam tylko ogromny bol zaczal dociskac mnie coraz mocniej do sciany , rece mi podretwialy , czulam ze nie moge sie ruszyc , wtedy wybiegl Grzesiek i zaczal go odciagac , wszyscy stali i patrzyli w jaki szal wpadl R , nikt nie chcial uwiezyc ze taki dobry i spokojny czlowiek tak sie zachowuje , nastepnego dnia jak tylko wstalam mialam jednego smsa od R " przepraszam" oczywiscie wybaczylam mu , przez 2 miesiace byl spokoj . pojawily sie dni naszego miasta kolejna impreza i wtedy wlasnie nie wytrzymalam i od niego odeszlam , z blizna na twarzy od potluczonej butelki i pocharatanymi udami , wtedy sie opamietalam , nie mam do teraz z nim kontaktu zmienilam nr tel , znajomych , w sumie to calo moje zycie . od 2,5 roku jestem z H i nie musze sie bac o jutro , chyba trafilam na Faceta ktory mnie naprawde kocha , jestem z nim szczesliwa i dzieki niemu nie mysle o przeszlosci tylko o tym co jest dzis , mamy sprzeczki , jak kazdy jednak zawsze sie porozumiewamy , nie ppdniosl nigdy na mnie glosu , planujemy zamieszkac razem , i byc po prostu szczesliwi . dlugo musialam czekac na zaakceptowanie H przez moja rodzine bo jest troche starszy jednak " każdy zasługuje na szanse i zasluguje na szczescie " slowa mojej mamy . Teraz moje zycie wyglada inaczej , nie boje sie o jutro , mam pasje , po prostu jestem szczesliwa . w Wy ? Jestescie szczesliwi w Waszych związkach ? / Sansa
  • awatar sansa2412: @Catkin ☆: nie dziękujemy ;) R to przeszlosc liczy sie to co jest teraz ;)
  • awatar Catkin ☆: Jej, tak mi przykro, współczuję. Dobrze, że już nie jesteś z R. to był toksyczny związek i jeju dziwię się że przez to tak przeszłaś. Ja bym chyba sobie nie poradziła :( I życzę wytrwałości i duuuużo szczęścia z H! :*
  • awatar sansa2412: @Ann M.M.: niestety istnieja , teraz staram sie pomagac kobieta ktore przechodza przez to co ja
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Hej wszystkim Jestem Sansa mam 19 lat i od dziś zaczynam prowadzić mojego małego bloga ;d może podpowiecie o czym najlepiej pisać ? O czym lubicie czytać najbardziej ? Licze na wasza pomoc . Sansa
  • awatar sansa2412: @Ann M.M.: juz dzis dodam post o samobójcach jesli bedziesz zainteresowana obserwuj moje wpisy ;)
  • awatar Artystka czy coś: @Ann M.M.: ojej :D Moje wpisy są raczej próbą zrozumienia, co się dzieje w tym świecie i dlaczego, ale dramaty życia codziennego również mają tam miejsce, więc jeśli odnajdziesz w nich coś pożytecznego, będzie mi niezmiernie miło!
  • awatar Ann M.M.: Popieram @Artystka czy coś, jak dodasz tez cos trzymającego w napieciu to będę czytać twoje wpisy i z niecierpliwością czekać na następne ;-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›